Klub

Rozgrywki

Multimedia

Futsal

Jankowski: Miałem wsparcie kolegów i żony20 / 01 / 2012

Jankowski: Miałem wsparcie kolegów i żony

Szymon Jankowski w znakomitym stylu powrócił do bramki Akademii. Dziś po emocjach związanych z meczami kadry narodowej w Pniewach zapraszamy do przeczytania rozmowy z jednym z bohaterów pojedynku AFC - Gatta.

Kilka tygodni temu powiedziałeś, że spotkanie z czerwca 2008 w którym Akademia przegrała 3:9 z pewnością nie było meczem, którym chciałoby się kończyć piłkarską przygodę - czy spotkanie z Gattą było takim meczem?
Zdecydowanie tak! To był wspaniały mecz, którego na pewno nigdy nie zapomnę. Wspomnienia z tamtego meczu w Krakowie nie były przyjemne ale teraz to już przeszłość i zostały one zamazane przez to co działo się na parkiecie w sobotę.

Wiele wskazuje, że znów będziesz miał okazję zagrać w lidze.
Pozostaje nadal do dyspozycji trenera Hirscha. Być może czeka mnie jeszcze lepszy mecz? (śmiech) Tak na serio to mam nadzieję, że Nicolae Neagu i Maciej Foltyn wyleczą swoje kontuzje i szybko wrócą do gry. Mimo, że jestem zadowolony ze swojej postawy w meczu z Gattą, jestem realistą i wiem, że obaj są ode mnie lepszymi bramkarzami.
 
Co czułeś gdy dowiedziałeś się, że wracasz między słupki w meczu ekstraklasy? Niepewność, trema czy po prostu podszedłeś do tematu na luzie?
Chwila niepewności i stresu na pewno się pojawiła. W meczu ligowym nie grałem przecież już bardzo dawno a Akademia ma dwóch wspaniałych bramkarzy i nasi kibice przyzwyczaili się, że na tej pozycji poziom jest wysoki. Miałem jednak ogromne wsparcie kolegów z zespołu i żony. To pozwoliło mi skupić się na treningach i na odpowiednim przygotowaniu się do meczu. Chciałbym podziękować Nicolae Neagu za wielką pomoc jaką mi okazał podczas treningów i podczas meczu.
 
Przybliż kibicom czym zajmujesz się na co dzień. Ile czasu poświęcasz na sport?
Na co dzień pracuję jako programista. Z Akademią trenuję 2-3 razy w tygodniu a raz w tygodniu biegam za piłką w amatorskiej Lidze Piątkowskiej. W naszej rodzinie jest bardzo dużo sportu i to głównie dzięki temu utrzymuję się jeszcze w przyzwoitej formie.
 
W drugiej połowie po kilku świetnych interwencjach kibice zaczęli skandować Twoje nazwisko. Dodało Ci to pewności siebie? Pojawiła się w głowie myśl, żeby częściej występować przed tak świetnie dopingującą publicznością?
Publiczność była tego dnia wspaniała! Słowa uznania również dla kibiców Gatty - ich obecność dodatkowo uskrzydliła naszych wspaniałych fanów. To, że skandowali moje nazwisko na pewno dodało mi sił i pobudziło do walki, bardzo im za to dziękuję. Ostatnie 5 minut meczu było ciężkie - Gatta grała w przewadze, cały czas napierali. Gra w ciągłym napięciu i w ciągłym ruchu była wykańczająca, ale dzięki tak wspaniałemu dopingowi o takich rzeczach się nie myśli i po prostu walczy się dalej. To co wyczyniali moi koledzy z pola było niewiarygodne. Wtedy nie myślałem o tym co będzie po meczu. Wyobrażałem sobie naszą radość po zwycięstwie i robiłem wszystko co było w mojej mocy aby ten cel osiągnąć. Gra sprawiała mi ogromną radość i na pewno wspaniale byłoby to powtórzyć. Z drugiej strony, taki mecz jak ten sobotni może się już nie powtórzyć - mówię o jego niezłykłym charakterze (gra w osłabieniu). Liczę na to, że Maciej Foltyn i Nicolae Neagu szybko dojdą do siebie - to fantastyczni zawodnicy.

Pozostałe informacje

< 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 >

© 2011 - Wszelkie prawa zastrzeżone - NOTA PRAWNA